Kochany Syneczku, z ostatnich kilku dni mamy kilka wspomnień, więc warto bym je opisała.
W tym tygodniu przeżyliśmy wiele zabawnych i poważnych chwil. Z tych zabawniejszych to Twoje nocne przygody. Zachowywałeś się jak lunatyk, oczka zamknięte a ty siadasz i się wiercisz niemiłosiernie. Gdy posadziliśmy cię o 3 w nocy na nocniku to zadowolony się wygłupiałeś i chichrałeś :) Efekty były takie, że dorosły chłop by się nie powstydził:) No i mama obejrzała wschód słońca o 4 rano:) Gdyby nie Ty ominęłaby mnie taka piękna okazja :)
Nauczyłeś się chodzić samodzielnie, owszem nadal jak się zlękniesz albo nie czujesz pewnie to łapiesz się naszych rąk, ale potrafisz chodzić po całym ogródku bez naszej pomocy, a wcale w nim łatwo nie jest. Kiedy mkniesz z góry na dół i się śmiejesz to czuję się tak cudownie! No i nadal chodzimy razem prawie jak kaczuszki, tylko u kaczek młode chodzą z tyłu a u nas to mama za Tobą śmiga:)
Wczoraj były chrzciny Twej kuzyneczki Liwii,byłeś taki grzeczny i w kościele i na sali, a Twój śmiech, no cóż nawet zmęczenie idzie w kąt :)
Z nieco przykrzejszych to niestety ale nocny ból brzuszka i Twój żałosny płacz, myślałam, że mi serce pęknie, ale na szczęście udało mi się Tobie pomóc, no i Dziadzio Cię odwiedził i znów się wygłupialiśmy ponad godzinę. Tym razem w czwórkę, bo oprócz Ciebie, mnie i Twojego Taty dołączył Twój Dziadzio :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz